Przejdź do głównej zawartości

"Muszę", "powinnam" i ich wpływ na jakość życia

Autorki tekstu: Joanna Berendt oraz Paulina Orbitowska-Fernandez

Bip bip bip… nie! Już? Dopiero, co zasypiałam, już dzwoni budzik? Jeszcze 15 minut,
choćby odrobinkę więcej snu… O nie, dzisiaj mam mnóstwo spotkań, nie ma czasu na lenistwo czy odpuszczanie sobie. Trzeba pędzić. Prysznic, kawa, makijaż, włosy, dzieciaki do szkoły, buziak w stronę męża, korki, korki, maile i smsy, uśmiech w recepcji, “Co u Was?” w windzie, 27. piętro, jestem miła, jestem miła,  biuro, zaczynam…. uśmiech, pamiętam o śmiechu.

Jedno spotkanie za drugim, projekt dla nowego klienta, jak pozyskać kolejnych, w zespole coś nie gra, niech zagra, jestem miła, jestem miła, feedback dla pracownika, spotkanie z prezesem, plan strategiczny, KPI, telefon od wychowawcy ze szkoły, że ważne zebranie, jestem miła, jestem miła….

Koniec pracy, lecę jeszcze do klubu sportowego po synka, korki korki, uśmiech, wpadam, trener mówi, że obóz, że trzeba oddać dokumenty, jestem miła, uśmiech,synek, do domu, lekcje, kolacja, niee, już 22? Jeszcze muszę poczytać raport na jutro na spotkanie…. Zasypiam….. Spać nie mogę, zasypiam…
Bip bip bip…..

Marianna właściwie wszystko ma: dom, rodzinę, świetną pracę, awans za awansem, dalekie wakacje latem i narty zimą, ale coś nie gra, sama nie wie, co...
Dużo się uczy, rozwija, bierze udział w warsztatach rozwojowych. Już wie, jak dawać feedback swoim podwładnym, jak motywować ich do pracy, jak pozyskiwać nowych klientów i dbać o tych, którzy już są..



A jednak ma poczucie, że się pogubiła, a może nawet, że żyje jakby nie swoim życiem? Marian, kolega z pracy, zadał jej ostatnio pytanie: Za czym tęskni? I to pytanie jakby ją zatrzymało. Jak gdyby ktoś w rollercoasterze nacisnął awaryjne hamowanie. Usiadła i zastanowiła się: Za czym tęsknię?  
Przyszły też kolejne pytania: Co w życiu cenię? Co lubię? Z każdym pytaniem Mariannie było coraz trudniej samej ze sobą. Miała ochotę, by już ktoś nacisnął przycisk start, by dalej gdzieś pobiec, załatwiać rzeczy, działać. Na koniec i tak pojawiły się natrętne pytania: Kim jestem? Czego pragnę? Co jest we mnie żywe?

W głowie Marianny powstawały sztampowe odpowiedzi. No cóż...Jestem Marianna. Lubię lody jagodowe. Jestem mamą dwójki dzieci. Jestem szefem 15 -osobowego zespołu. Jestem żoną. Jestem córką i siostrą. A zaraz potem sama sobie zadała pytanie: No, ale kim naprawdę jestem? Co chce powiedzieć moje serce?

Nagle poczuła, że jej ciało jest strasznie zmęczone. Ta pogoń, ta wielość zadań. Tak, daje jej satysfakcję, daje pewnego rodzaju radość, ale jednocześnie kosztuje dużo energii. Najgorsze było to poczucie, że nie ma wyboru, że jak powiedziała A, to teraz zawsze już musi mówić B. Nie może już, teraz przestać. Musi to, musi tamto. Ojej, ile tych powinności
i przymusów wzięłam na siebie... - mruknęła do samej siebie.Chyba czas by zaprojektować swoje życie na nowo, na swoich warunkach. To wcale nie będzie proste. Będą pułapki, niewiadome, a jednocześnie chcę czuć radość z tego, że rano wstaję z łóżka bo to MOJE ŻYCIE!

“Dzięki Porozumieniu bez przemocy zyskujemy lepszy kontakt z własnym wnętrzem”, przeczytała Marianna w książce Marshalla Rosenberga: “Porozumienie bez przemocy.
O języku serca”. Zrozumiała, że bardzo jej tęskno za samą sobą. Za słuchaniem swojego ciała, zrozumieniem siebie.

“Prosta zamiana „muszę" na „postanawiam, bo chcę..." zupełnie zmieniła moje podejście do sprawy”, pisał autor książki. Wówczas Marianna zrozumiała, że nie za bardzo umie określać: co chce? co jest dla niej ważne? W Porozumieniu bez Przemocy kluczowe są potrzeby czyli uniwersalne ludzkie jakości, które są motywacją do wszystkiego, co robimy
i mówimy, lub robią i mówią inni. Mariannę to naprawdę zaskoczyło: Potrzeby - mruknęła do siebie - czyli co?

Gdyby na chwilę zwolniła tempo po tym, jak zadzwoni poranny budzik... To, co jest dzisiaj dla niej najważniejsze? Jaką potrzebę pragnie zaspokoić? Pojawia się jakieś pomieszanie, przecież nigdy nie zadawała sobie tego pytania, sama nie wie, co dla niej ważne tu i teraz. Może kiedyś o tym myślała, kiedy była dzieckiem, ale już od bardzo dawna nie.. Na nocnym stoliku leży książka Rosenberga. Gdy spojrzała na listę potrzeb, którą w książce zamieścił autor uświadomiła sobie, o ilu z tych potrzeb w swoim życiu nie myślała, ba nawet nie wiedziała o ich istnieniu. Ot choćby potrzeba zabawy, spontaniczności, ale także bycia widzianym i branym pod uwagę, czy potrzeba przynależności. Im dłużej myślała o potrzebach tym bardziej stawało się dla niej jasne, iż chce dokonywać bardziej świadomych wyborów w swoim życiu, dotyczących czasu wolnego, i pracy, i relacji by z uważnością dbać o swoje potrzeby.
Wszystkie te „muszę” i „powinnam” oraz „trzeba” oddaliły mnie od sedna, od życia” - powiedziała sama do siebie - i teraz czas na świadome wybory. Marianna zaplanowała sobie regularne zaglądanie do listy potrzeb i sprawdzanie, co jest dla niej ważne.
Sama świadomość potrzeb, które są w nas “żywe” w danym momencie, daje nam większą wolność w dokonywaniu wyborów. To wcale nie oznacza, że wszystkie zostaną zaspokojone, ale świadomość tego, że działamy na rzecz ich zaspokojenia sprawia, że życie przestaje być dla nas mechanicznym działaniem i odgrywaniem ról, a staje się cenną jakością, z każdym dniem celebrowaną.
Czy coś zmieniło się w życiu Marianny? Nadal wstaje o 6 rano, biegnie do kuchni (choć nie zawsze, czasem skacze, a czasem jakby tańczy), pod prysznic, zawozi dzieci do szkoły,
a jednak robi to z miejsca wyboru, świadomości, co jest dla niej ważne, a co nie.

Marianna lubi jeszcze jedne słowa Marshalla Rosenberga: “W życiu szukam współczucia, przepływu między sobą a innymi ludźmi, opartego na wzajemnym dawaniu z serca”. Podoba jej się wizja przepływu, relacji z innymi i wszystko w oparciu o otwarte serce.

A Ty? Co dla Ciebie jest ważne, dzisiaj, tu i teraz? Czy to sprawczość? Autentyczność? Bliskość? A może sens lub bycie branym pod uwagę?
Być może i Tobie przyda się taka lista potrzeb? (załączamy ją na końcu artykułu)

I jeszcze jedno pytanie … gdy już pojawia się większa jasność odnośnie tego, jaka potrzeba teraz żyje w Tobie, zachęcamy byś zastanowił czy zastanowiła się, co możesz zrobić dzisiaj, aby zbliżyć się do zaspokojenia tych potrzeb? O co poprosisz siebie?
O co poprosisz innych?


Może przydatna okaże się lista potrzeb wg NVC:






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dobrze zastanów się, czy chcesz wdrażać NVC w pracy?!

Zgłębiając Porozumienie bez Przemocy, Marian znalazł w jednej z książek Marshalla Rosenberga słowa, które go zatrzymały: "Gdy my, ludzie,  nawiążemy kontakt z własnymi uczuciami i potrzebami, przestajemy nadawać się do roli niewolników". Zaraz po tym przypomniał sobie jak na warsztatach z budowania zespołów w oparciu o empatię i współpracę, jedna z uczestniczek skarżyła się, że po takim szkoleniu (z Porozumienia bez przemocy) członkowie jej zespołu emanują "negatywnym nastawieniem". Prowadząca zapytała: "co konkretnie robią lub mówią, co ona nazywa negatywnym nastawieniem?". Z tej rozmowy wyszło, że pracownicy mówią o swoich zaspokojonych i niezaspokojonych potrzebach..




"By budować zespoły oparte na zaufaniu, wspierać przestrzeń do dialogu i otwartości, potrzebna jest odwaga" - pomyślał Marian. "Odwaga i uczciwość względem samego siebie" - mruknął pod nosem.
By być gotowym usłyszeć, co jest ważne dla innych osób (ich zaspokojone lub nie…

Ocenianie innych już nie działa! Czas na nowe.

Autorki: Joanna Berendt, Kama Lachowicz, Paulina Orbitowska- Fernandez

Wzbogacanie życia innych jest naturalną ludzką potrzebą. Trudno chwilami w to uwierzyć, obserwując dzisiejszą rzeczywistość w kraju i na świecie? A jednak to się dzieje! Przypomnijcie sobie sytuację, kiedy ostatni raz bezinteresownie pomogliście komuś, wsparliście drugą osobę. Jak się wtedy czuliście? Czyż to nie jest przyjemne uczucie?
Jeśli jako jednostki społeczne dobrze czujemy się w grupie, lubimy sobie pomagać, cenimy rozwój, to co takiego się dzieje w społeczeństwie, że pojawią się akty przemocy, obelżywe słowa, walka?
Marshall Rosenberg, twórca Porozumienia bez Przemocy, pisał o tym jak często język oddzielający nas od życia, a w zamian przekierowujący uwagę na grę „kto jest winny - kto ma rację - kto na co zasługuje",  przyczynia się do spirali przemocy.
Wszystko, co robią i mówią ludzie jest o potrzebach. Czasem te potrzeby są ukryte i zamaskowane i trudno jest do nich dotrzeć. Chociaż czasami są dobrze …

Feedback - rozwój czy demotywacja?

Autorki: Joanna Berendt & Paulina Orbitowska-Fernadez


Marian obudził się rano ze ściśniętym żołądkiem i „gulą” w gardle, jakby coś mu tam utkwiło, no i w pewien sposób utkwiło. To słowa, które kłębiły się w jego głowie, te które ma wypowiedzieć dzisiaj, w ramach one-to-one meetings w swojej firmie. Znacie Mariana, on już wie, jak ważne dla niego i innych są słowa, te wypowiedziane i te, które tłoczą się w naszej głowie. Dzisiaj zależy mu bardzo na tym, aby to, co powie było informacją zwrotną, która wspiera, rozwija, ale też daje jasność i skuteczność… No i jak to jest z tym dawaniem feedbacku? Miewacie tak, jak Marian? Jakieś poddenerwowanie, ucisk w żołądku? Bo tak ważne są dla Was autentyczność, szczerość, ale też współpraca, rozwój i efektywność? Być może pamiętacie swoje spotkania, podczas których dostawaliście lub dawaliście informację zwrotną i już samo wspomnienie wnosi jakąś irytację, pomieszanie, rozżalenie? Marian pamiętał swoje spotkanie sprzed kilku lat, w innej organiz…