Przejdź do głównej zawartości

"Jestem zmuszony.." - to nie jest pełna prawda

Kto ma wybór? Kieruje nami fatum, zasady, których nie ustalaliśmy czy jednak my sami? Gdy słyszymy, że ktoś jest zmuszony, musi coś zrobić, to pytamy: czy na pewno?

Ostatnio dotarło do nas, jak często w codziennym życiu słyszymy słowa "jestem zmuszony…", "nie mam wyjścia", "tak trzeba" oraz "powinno się".
Rys. A.Berendt

Pracownik mówi do siebie: "Muszę zostać po godzinach".
Nauczyciel mówi do ucznia: "Jestem zmuszony wyciągnąć konsekwencje…".
Menadżer mówi do pracownika: "Jestem zmuszony zgłosić to do wyższej instancji…".
Rodzic mówi do dziecka "Nie dajesz mi wyboru, jestem zmuszony nie kupić ci dzisiaj lodów".

Gdy słyszymy te słowa, czujemy olbrzymie napięcie. Czujemy frustrację i taką wewnętrzną niezgodę. "Muszenie" odbiera nam wolność decydowania o tym, co i w jaki sposób chcemy robić, jak działać. My wierzymy i widzimy, że w każdej chwili jednak mamy wybór. Robimy rzeczy nie, bo musimy, tylko dlatego, że je wybieramy. Nawet w ekstremalnych, podbramkowych sytuacjach nadal mamy wybór.. Czasami tych wyborów nie lubimy. Czasami ich nie widzimy w pełni. Czasami nasze automatyczne reakcje i wpojone przekonania przysłaniają nam cały obraz sytuacji, a czasami brakuje nam kreatywności, żeby zobaczyć, ile możliwości jest w każdej sytuacji - ale one nadal tam są! 
Jeśli decydujemy się robić coś, co "musimy" odbieramy sobie tę moc. Odbieramy sobie wolność i sprawczość. Dajemy innym (ludziom, mechanizmom, przekonaniom) decydować o nas.
Tymczasem wybierajmy to, co zaspokaja nasze potrzeby.

Jakie to mogą być potrzeby w sytuacjach opisanych powyżej?

Pracownik może potrzebować uznania, chce mieć znaczenie, być dostrzeżony, wnosić wkład w działanie firmy lub doznać akceptacji ze strony szefa.
Być może nauczyciel potrzebował efektywności, dotrzymywania umów, sprawczości. 
Być może menadżer potrzebował sprawiedliwości, przestrzegania zasad ustalonych w grupie, równego traktowania czy jasności.
A dla rodzica ważne było wzajemne branie siebie pod uwagę i przestrzeganie ustalonych zasad.

Każda z tych potrzeb jest ważna i piękna. Potrzeby to coś, co nas wszystkich jako ludzi łączy. To uniwersalne jakości, które są motorami naszych działań i słów.

Pracownik mógł porozmawiać z szefem. Pokazać, co jest ważne dla niego: że potrzebuje odpocząć. Może jest już z kimś umówiony (dotrzymywanie umów), może chce sam decydować, kiedy pracować dłużej (wolność, autonomia) i też branie pod uwagę szefa, jego zdania, potrzeb. Zgadzając się zostać w pracy, nie zaspokoi tych potrzeb (odpoczynku, dotrzymywania umów, zabawy, autonomii), więc decyduje się na rozwiązanie siłowe i to względem samego siebie.

Nauczyciel miał w danym momencie niezaspokojone potrzeby i zdecydował, że na ten moment chce się nimi zaopiekować, wyciągając konsekwencje. I to jest jak najbardziej OK decydować, jak chcemy zaspokajać swoje potrzeby. 

Warto dodać, że różne sposoby prowadzą do różnych efektów i głęboko wierzymy, że sposoby oparte na dialogu i współpracy są długoterminowo skuteczniejsze niż te oparte na władzy czy kontroli. Jednocześnie rozumiemy, że czasem możemy nie mieć siły, chęci czy wewnętrznych zasobów, by sięgać po inne rozwiązania niż siłowe!

Nie lubimy rozwiązań siłowych (co wcale nie znaczy, że nigdy ich nie stosujemy - stale oduczamy się ich na rzecz rozwiązań wygrany-wygrany i dialogu w relacji, zamiast szukania racji). Nie chcemy jednak ich oceniać, czy pisać, że trzeba je zmienić. Nie chodzi o to, że trzeba czy nie. Bardziej o to, by zadać sobie pytania:
  • Jaki efekt interesuje nas teraz? 
  • A jaki długoterminowo? 
  • Jakie zasoby mam, a jakie potrzebuję rozwinąć, by długoterminowo osiągnąć to, co chcę?

Jednak to, co jest dla mnie kluczowe, to wzięcie odpowiedzialności za słowa i działania. Nikt nas nie zmusza do wyciągania konsekwencji, karania, zgłaszania itp. To nasz autonomiczny wybór wynikający z ważnych dla nas potrzeb.

Autorki: Joanna Berendt, Emilia Kulpa-Nowak.

Komentarze

  1. Pięknie napisane!
    Czytałam i myślałam, ach to samo dokładnie siedzi w mojej głowie ale nie umiałabym tego tak pięknie przelać na 'papier' czy blog.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Dodają nam te słowa skrzydeł i wiary, że to co robimy, piszemy ma sens dla innych!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ocenianie innych już nie działa! Czas na nowe.

Autorki: Joanna Berendt, Kama Lachowicz, Paulina Orbitowska- Fernandez

Wzbogacanie życia innych jest naturalną ludzką potrzebą. Trudno chwilami w to uwierzyć, obserwując dzisiejszą rzeczywistość w kraju i na świecie? A jednak to się dzieje! Przypomnijcie sobie sytuację, kiedy ostatni raz bezinteresownie pomogliście komuś, wsparliście drugą osobę. Jak się wtedy czuliście? Czyż to nie jest przyjemne uczucie?
Jeśli jako jednostki społeczne dobrze czujemy się w grupie, lubimy sobie pomagać, cenimy rozwój, to co takiego się dzieje w społeczeństwie, że pojawią się akty przemocy, obelżywe słowa, walka?
Marshall B. Rosenberg, twórca Porozumienia bez Przemocy, pisał o tym jak często język oddzielający nas od życia, a w zamian przekierowujący uwagę na grę „kto jest winny - kto ma rację - kto na co zasługuje",  przyczynia się do spirali przemocy.
Wszystko, co robią i mówią ludzie jest o potrzebach. Czasem te potrzeby są ukryte i zamaskowane i trudno jest do nich dotrzeć. Chociaż czasami są dobr…

MOC ukryta w konflikcie

Autorki: Joanna Berendt, Aleksandra Gołaszewska, Kama Lachowicz



Konflikty mają swoją moc, niosą dużą dawkę energii. Mogą być ważnymi informacjami o wartościach, potrzebach, granicach czy przemilczanych w przeszłości kwestiach. Ich intensywność, dyskomfort przebywania w ich towarzystwie a także brak konkretnych narzędzi jak sobie z nimi konstruktywnie radzić powodują, że niejednokrotnie ich unikamy, zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym.


Konflikt kojarzy nam się często z walką, koniecznością udowadnia swojej racji, czy obrony. A przecież na konflikt można też spojrzeć inaczej. To jest często zaproszenie do kontaktu, do dialogu. To szansęa zbudowania czegoś wspólnie, dogadania się i zrozumienia na poziomie wartości i potrzeb.
Zamiast zamiatać konflikty pod przysłowiowy dywan, odkładać na potem, unikać ich lub podczas nich walczyć proponujemy by drzemiącą w nich energię wykorzystać być może zaskakująco inaczej, do wspólnego budowania relacji i przyszłości.
Jeśli więc nie lubisz konfliktu…

Od wybuchu do rozwiązania. Od konfliktu do mediacji.

Autorki: Kama Lachowicz oraz Joanna Berendt


To nie był łatwy czas dla Mariana. Pół roku dużego projektu za nim, jest na końcówce domykania spraw z klientem, przemęczenie towarzyszy mu od dłuższego czasu. Nie dosypia, budzi się przed wschodem słońca, jakby jego umysł był gotowy do startu, zanim ciało tak naprawdę się wyśpi. Chroniczne zmęczenie - tak zaczął myśleć o tym, jak wygląda jego życie obecnie. Lekki katar i już jest gorzej. Zamierzał dwa ostatnie dni tego tygodnia pracować z domu, bardzo zależy mu na dokończeniu projektu, na dotrzymaniu umów z klientem, zespołem i swoim szefem.

Po południu w środę, kiedy sprawdzał jeszcze finanse projektu, liczył wydatki i dochody, do jego biura wpadła Janka. Nie była to osoba, z którą Marian lubił pracować. Były momenty, że jej ufał, jednocześnie wolał nie powierzać jej za dużo aspektów projektu. Miała swoje priorytety i wytyczne z góry, bo była koleżanką z innego zespołu, który zajmował się promocją firmy. Używała słów, których nie rozumiał, j…